Wymarłe zawody

blog autor

Basia Steńczyk | 20-02-2018

Nowe technologie rozwijają się w zastraszającym tempie. Dzięki temu pojawiają się nowe zawody, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu nit nie słyszał – programista, specjalista ds. social media, coach, webmaster czy brand manager. Ale jest też wiele profesji, które zanikają wyparte przez rozwój technologii. Dzisiaj o tym, kim już nie uda nam się zostać.

Jedną z profesji, która wyginęła jest klikon, a inaczej mówiąc krzykacz miejski. Do jego zadań należało ogłaszanie wiadomości na ulicach miast, głównie powtarzał słowa władcy lub informował o wydarzeniach. W Lublinie, jako jedynym mieście w Polsce, jest klikon - Władysław Grzyb (źródło zdjęcia: national-geographic.pl). Należy on do brytyjskiej Starożytnej i Honorowej Gildii Krzykaczy Miejskich, która zrzesza klikonów z całego świata. Jednak funkcja ta jest głownie atrakcją turystyczną. Rolę krzykaczy miejskich zastąpił sprzęt nagłaśniający oraz media (telewizja, radio czy Internet).

blog zdjecie

Należy również wspomnieć o cyruliku inaczej balwierzu. Można go nazwać lekarzem od wszystkiego i niczego. Zajmował się między innymi rwaniem zębów, czyszczeniem uszu, puszczaniem krwi, goleniem oraz przeprowadzał nieskomplikowane operacje. Jego wiedza oparta była na wiedzy ludowej i doświadczeniu, nie miał żadnego medycznego wykształcenia. We współczesnych czasach ta profesja już nie istnieje. Nie należy mylić cyrulików ze znachorami, którzy odwołują się do czarów, postrzegania aury i radiestezji (wykrywania promieniowania za pomocą różdżki czy wahadła). Obecnie medycyna stoi na wysokim poziomie i jest ogólnodostępna, więc balwierze stali się niepotrzebni. Oczywiście nadal wykorzystywana jest wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie i w przypadku bólu brzucha czy kataru sięgamy po domowe sposoby. Jednak korzystamy z doświadczenia starszych pokoleń w naszej rodzinie, a nie cyrulika.

Ludzie-budziki, czyli pukacze, to także niepotrzebna już profesja (źródło zdjęcia: twitter.com). W czasach, gdy nie istniały budziki, a pracownicy musieli wstawać do pracy, trzeba było sobie jakoś radzić. Profesjonalni pukacze dysponowali długimi kijami lub tutką wypełnioną grochem, którymi stukali w okna. Informowali w ten sposób, że to już pora wstawania. Wraz z rozwojem techniki ludzie-budziki stali się niepotrzebni, jednak jeszcze w latach 40. I 50. można ich było spotkać.

blog zdjecie

Kolejny zawód, mało chwalebny, czyli rezurekcjonista. Ludzie Ci nazywani byli „hienami cmentarnymi” i ich praca polegała na wykopywaniu świeżo pochowanych zwłok i sprzedawaniu ich do szkół medycznych. Nie był to legalny sposób pozyskiwania ciał do badań naukowych, jednak o wiele tańszy, a także o wiele szybszy niż oficjalny.

W czasach, gdy nie było jeszcze komputerów obliczenia wykonywane były przez ludzi. Teraz nazwalibyśmy ich ludźmi-komputerami. Skomplikowane obliczenia, które teraz wykonywane są w ułamku sekundy przez maszyny kiedyś zajmowały długie godziny wybitnym umysłom matematycznym. Ludzie Ci zatrudniani byli w takich organizacjach jak NASA. W tym momencie nawet w szkole wykorzystywane są kalkulatory i nikt nie musi obliczać długich równań w pamięci.

Lektorów (ale nie tych telewizyjnych) również już nie spotkamy (źródło zdjęcia: 3.bp.blogspot.com). Byli to ludzie, którzy czytali wiadomości i książki pracownikom fabryk. W czasach, gdy nie wszyscy otrzymywali edukację i wielu było analfabetami, przedsiębiorstwa zatrudniały specjalne omsoby do czytania swoim pracownikom. Miało to na celu umilić im czas.

blog zdjecie

Kto wie, ile z obecnych zawodów nie będzie istnieć za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat. Technologia zastępuje człowieka w dużej ilości rzeczy. Coraz mniej popularnym zawodem i coraz mniej potrzebnym są na przykład szwaczki, które wypierane są przez maszyny. Niektóre profesje ewoluują. Dobrym przykładem jest woźnica, którego możemy porównać do taksówkarza czy kierowcy autobusu. Jednak na miejsce każdego z ginących zawodów pojawiają się nowe.

Wpisy które mogą ci się spodobać:

5 największych zagrożeń dla Twojej przyszłości, o których (jeszcze) nie wiesz.

Notatki mistrzów – czyli jak notować, żeby zapamiętywać jak najwięcej

Historie Sukcesów #1 - Grażyna Rusiecka

Wielkie wymieranie programistów?

Obserwuj nas w mediach społecznościowych!

Poznaj nas lepiej śledząc naszego bloga oraz kanały w mediach społecznościowych. Codziennie dostarczamy nowe treści, dzięki którym spojrzysz na naukę i poszerzysz swoją wiedzę.